Ciemne wieki nauki - heglizm

Hegel nigdy nie był, nie jest i nie będzie filozofem. To co Hegel napisał, to co mówił - to jeden wielki bełkot, którego nie powinno się wpajać studentom, uczniom czy nawet nauczycielom na podyplomówkach.

Hegel miał dość dziwny sposób zdobywania wiedzy. Zdobywał ów wiedzę za pomocą, jak to określał, mistycznych liczb. Sam nie potrafił określić co dokładnie przez to rozumie. Nie wyjaśnił tego także swoim studentom, którym wmawiał te bzdury. Za pomocą tych liczb udało mu się między innymi: potwierdzić prawo Keplera (wcześniej już potwierdzone przez fizyków), wydedukować dokładne położenie planet (z tym, że było to już odkryte), jego zdaniem Newtonowskie teorie inercji i grawitacji przeczą sobie. Tyle tylko, że metoda, za pomocą której to wszystko udowadniał faktycznie nigdy nie istniała. Celem tych udowodnień było zwrócenie na siebie uwagi władz i zrobienie z siebie naukowego autorytetu ówczesnych Niemiec.

Na początku nikt tych bredni nie brał na poważnie. Największy ówczesny krytyk Hegla - Schopenhauer - otwarcie, przez 40 lat mówił, że Hegel to półgłówek, że jest agentem rządu pruskiego. Miał rację.

Z czasem metody Hegla stały się popularne w kręgach ciemniaków, którzy zapragnęli zrobić szybko karierę naukową, a że nie chciało im się prowadzić czasochłonnych, żmudnych badań za pomocą sprawdzonych metod - dedukowali liczbami Hegla. Liczbami, które nigdy nie istniały, których nie potrafił nawet sam Hegel zdefiniować.

Metoda ta, choć nic nie potrafiła udowodnić, ani tym bardziej odkryć, szybko została porzucona, jednak cały czas się o niej mówiło i utrwalało w umysłach młodych naukowców. Tak zapoczątkował się w Niemczech tzw. WIEK NIEUCZCIWOŚCI - jak to słusznie nazwał Schopenhauer.

O tym, że Hegel nie był intelektualistą, lecz demagogiem pisał już Popper. Zauważył on, że definicje Hegla są nielogiczne. Oto jak Hegel definiował pojęcie dźwięku w swojej książce "Filozofia przyrody":

"Dźwięk, jest wymianą zachodzącą pomiędzy specyficznymi byciem-na-zewnątrz-siebie-nawzajem materialnych części a zanegowaniem tegoż - tylko abstrakcyjną albo, by tak rzec, idealną idealnością tego specyficznego momentu. Ale wskutek tego sama ta wymiana jest bezpośrednio negacją specyficznego materiału trwania. Negacja ta jest tym samym realną idealnością ciężaru właściwego i kohezji - ciepłem. Rozgrzewanie się dźwięczących ciał, podobnie jak rozgrzewanie się ciał uderzanych".

To co napisał o dźwięku to kuriozalne, antylogiczne wytwory jego wyobraźni. To zdanie, po usunięciu podrzędnych, nic nie znaczących słów, znaczy tyle co: "Rozgrzewanie się dźwięczących ciał... jest przejawem ciepła... wraz z dźwiękiem."

Totalna bzdura, w którą wierzyli wszyscy poplecznicy Hegla. Jednak sam Hegel w to nie wierzył. I to nie powinno być zaskakujące. Hegel bowiem okazał się mistrzem socjotechniki. W liście do swojego przyjaciela Schellinga napisał: "miałem zbyt wiele do czynienia z matematyką... z różniczkowaniem... z chemią, by dać się nabrać na matactwa "Filozofii przyrody" (jego własna książka - przyp. aut.), na to filozofowanie bez znajomości faktu... i traktowanie zwykłych fantazji jako idei." Hegel najnormalniej w świecie bezczelnie oszukiwał i oczarowywał innych jak to trafnie określił Popper. Zmyślał, pisał bzdury - w pełni świadomie - aby wypełnić zadanie, które powierzył mu sam król Prus Fryderyk III.

Owinął sobie, po części, w okół palca Fryderyka III Wilhelma. Ten tak mu zaufał, że zrobił z niego oficjalnego filozofa Prus. Oznaczało to, że Hegel stał się takim dzisiejszym ministrem edukacji. Jako ktoś kto decydował o tym co się będzie wykładać na uniwersytetach uznał swoją filozofię za jedyną prawdziwą (inna sprawa, że jego filozofia to było mieszanie Heraklita z Platonem i swoimi wymysłami). Toteż skazał na niebyt naukowy np. Schopenhauera - swojego głównego rywala. Uczyć można było tylko heglowskich bzdur. Dlaczego ta pełnia kontroli? Skąd akceptacja dla tej antynauki?

Po pierwsze Hegel pisał trudnym, niezrozumiałym językiem. W dodatku nielogicznym. Wszystko zdawało się być trudne więc pasowało do stworzenia pozorów nauki tajemniczej, nieodgadnionej. Wiadomo też, że to co zagmatwane i nielogiczne - jest też trudne do zakwestionowania. Po drugie - Hegel mówił to co było korzystne dla Fryderyka III. Całkowicie zaprzeczał ideom rewolucji francuskiej. Wolność - równość - braterstwo - kompletnie nie pasowało do społeczeństwa, które chciał wyhodować sobie Fryderyk III. A hasła te były coraz popularniejsze. Toteż ktoś taki jak Hegel - który mówił, że państwo jest najważniejsze, że jednostka się nie liczy tylko kolektywizm, że wolność jest zła, bo nie popiera się w niej dobra wspólnego - był idealnym rzecznikiem Fryderyka. Dał niewątpliwie solidne podwaliny pod faszyzm.

Jaki był cel główny Hegla? Jego zadaniem było: po pierwsze - podporządkowanie edukacji ideom społeczeństwa zamkniętego, uzależnionego od króla, po drugie - odbudowanie silnego państwa Fryderyka II, po trzecie - obalenie idei rewolucji francuskiej, która zagrażała wizji silnego państwa - silnego wg Hegla.

W 1795 roku zwolennicy rewolucji francuskiej wygrali z Fryderykiem III i podpisali z nim pokój w Bazylei. Fryderyk III podpisał pokój bo brał w tym czasie udział w rozbiorze Polski. Musiał mieć spokój na swoim podwórku gdy zajmował obce tereny.

Największa porażka Hegla miała miejsce w 1807 gdy Napoleon jak walcem przejechał po Prusach. W dodatku Prusy utraciły Księstwo Warszawskie - które utworzył na ziemiach zaboru Pruskiego Napoleon. W dodatku król Fryderyk III zbankrutował. Musiał utrzymywać francuskie wojska na swoim terenie i płacić wysoką kontrybucję na rzecz Napoleona. Doszło do tego, że Fryderyk III przetopił insygnia królewskie Polski aby mieć jakiekolwiek fundusze (później miał z tego powodu kłopoty, bo car Rosji się o te insygnia upominał). Lud mógł się więc zbuntować wobec tak nieudolnej polityce. Toteż zadaniem Hegla było rozpowszechnianie propagandy - także na uczelniach - jakoby to król jest najważniejszy - państwo także - a reszta to w zasadzie nic.

Hegel ostatecznie przegrał. Przez filozofów został skazany na niebyt naukowy. Uznany za bełkotliwego idiotę, którego głównym celem była chęć pełnej kontroli nad społeczeństwem. I trzeba tutaj napisać uczciwie, że w tym był prawdziwym mistrzem. W zniewalaniu ludzi swoim pseudonaukowym językiem, w inżynierii społecznej, w pełnej kontroli obywatela i wmawianiu mu, że jest dobrze, nawet gdy było już beznadziejnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

List Konferencji Episkopatu Polski stojący w jawnej sprzeczności z naukami Ojców i Doktorów Kościoła Katolickiego, w sprzeczności z naukami św. Pawła z Tarsu, św. Hieronima, św. Augustyna z Hippony, św. Tomasza z Akwinu etc., etc.

Program 500+ i zadłużenie też na plus

Dziwny przypadek ludowej partii